piątek, 28 czerwca 2013

Rocking this summer

Uwielbiam połączenie szortów z botkami, ale rzadko mogę sobie na nie pozwolić, nie ryzykując całkowitym odparzeniem stóp lub przeziębieniem. Niestety zwykle muszę wybrać: albo botki, albo szorty. Dlatego z dni takich, jakie mamy ostatnio, korzystam, wskakując w takie właśnie zestawienie.
Sezon wyprzedażowy w pełni. Wśród nas są zarówno przeciwniczki jak zagorzałe zwolenniczki tego okresu w sklepach. Ja go uwielbiam. Jest to czas, w którym zaopatruję się w rzeczy wychodzące poza codzienny, "basicowy" schemat. W tym roku pokusiłam się między innymi na takie spodenki. Są bardzo w moim stylu ze względu na swój lekko rockowy klimat. Dodatkowym plusem jest mocny kolor, którego brakuje w mojej szafie.


t-shirt - sh
szorty (shorts) - bershka %
botki (boots) - wojas


czwartek, 13 czerwca 2013

Leather skirt

Dla większości studentów sesja w pełni, a ja swoją właśnie skończyłam.
Blog to moje druga pasja, znajduje się na liście zaraz za moimi studiami, dlatego w sesji mogliście przeczytać tylko jednego posta, w dodatku bez żadnego zdjęcia. Byłam zajęta nauką i bardzo starałam się nie rozpraszać.
Teraz mam już wakacje, więc uraczę Was postem, do którego zdjęcia robiliśmy już dawno temu.

Spódniczka, którą mam na sobie została uszyta przez pewną przemiłą użytkowniczkę serwisu vinted.pl. A na taką torebkę polowałam od dłuższego czasu i w końcu dorwałam- w second handzie! Kocham te sklepy ;)












sweter (cardigan) - monnari
koszula (shirt) - h&m
spódnica (skirt) - szyta (handmade) via vinted.pl
buty (boots) - wojas
torebka (bag) - sh

niedziela, 2 czerwca 2013

Poranne modowe przemyślenia

 czyli: czy warto ograniczać się konkretnym stylem?

Obudziłam się dzisiaj z pomysłem na nowy outfit (a jakże, przecież sesja w pełni, to o czym innym mogłabym myśleć;) ). W mojej głowie wyglądał on mocno rockowo. Od razu pomyślałam o ostatnim poście, w którym zaprezentowałam letnie szorty w kolorze mięty. Zaczęłam się zastanawiać, czy to, że lubię ubierać się w różnych stylach to z mojej strony wyraz "modowej wolności", czy raczej niekonsekwencji i totalnego braku własnego stylu.

Wniosek, do jakiego doszłam przedstawia się następująco: nigdy nie mogłabym wybrać jednego sposobu ubierania się, który wypełniałabym do końca życia. Nie jest to tylko kwestia tego, że czasami nie wypada założyć obszarpanych szortów. Zwyczajnie czasami mam "ochotę" na skórzaną minispódniczkę (w następnym poście ;) ), czasami na romantyczną, letnią sukienkę, innym razem na marynarkę i szpilki. I nigdy nie zdecyduję się, w czym czuję się najlepiej.
Są ubrania, których nigdy nie założę (prawdopodobnie, wszystkie wiemy jak to jest z takim "nigdy"), ale nie mam określonego stylu ubrań, które kupuję.

Ciekawa jestem, jak to jest z Wami? Określiłyście już swój styl, czy nadal poszukujecie? A może, tak jak ja, nigdy nie zdecydujecie się na żaden?






 




Powyżej kilka zdjęc z mojego dysku, żebyście miały obraz tego, o co mi chodzi:)